HRownia | 2016-11-03

Mama aktywna nie tylko zawodowo

Mama aktywna nie tylko zawodowo

Młoda, odważna, pełna pomysłów. Spełnia swoje marzenia, w jednej ręce trzymając aparat, w drugiej dłoń swojej córki. Mama, która realizuje plany i jest aktywna nie tylko zawodowo. Dziś rozmawiam z Martą Brylińską, prowadzącą popularny profil na Instagramie i autorką zdjęć skradających serca tysiącom obserwatorów.

 

“Misiowe ze smakiem”

 

Marta Bober: Kiedy i jak powstał pomysł na założenie swojej firmy?

Marta Brylińska: To nie do końca tak, że to jest moja firma, a dokładnie kawiarnia. Rodzice od prawie dwudziestu lat prowadzą w nadmorskiej miejscowości restaurację. Mnie od zawsze marzyła się kawiarnia, mamie zresztą też. I tak trzy lata temu pomyślałyśmy, że otworzymy ją przy gastronomii, w której notabene pracowałam dziesięć sezonów.

Marta Bober: Jakie trudności musiałaś pokonać, z czym się zmierzyć? Co było najgorsze na początku prowadzenia biznesu?

Marta Brylińska: To pytanie powinniśmy zadać mojej mamie. Ona zajmuje się tą całą papierologią, załatwianiem wszystkich pozwoleń, zezwoleń. Ale z obserwacji, rozmów wydaje mi się, że to właśnie spędzanie czasu w urzędach i pisanie pism przyprawia o zawrót głowy. Powiedzmy sobie szczerze, w naszym kraju nie jest łatwo ruszyć z czymś swoim. Naprawdę trzeba być wytrwałym i zdeterminowanym w działaniach.

Marta Bober: Jaka jest Twoim zdaniem największa zaleta prowadzenia swojej firmy?

Marta Brylińska: Niezależność, możliwość nieustannego rozwoju, nie tylko firmy, ale i swojego własnego. Jesteś kowalem własnego losu i wtedy zawsze chce Ci się więcej, mocniej, lepiej, bo wiesz, że robisz to dla siebie. Dla swoich bliskich. Jasne, wiąże się to z nienormowanym czasem pracy, właściwie ciągle jesteś w pracy, ale kiedy po całym dniu smażenia gofrów przychodzą do Ciebie goście i mówią, że to najlepsze, jakie jedli w życiu to całe zmęczenie mija. Dostajesz wtedy takiego kopa, że nie da się tego z niczym porównać.

 

 

Marta Bober: Czy według Ciebie istnieje przepis na sukces? Czym się kierować, by go odnieść?

Marta Brylińska: Wiem, to takie oklepane frazesy, ale wydaje mi się, że nie wzięły się znikąd. Myślę tu o tym, że musisz kochać to co robić i robić to na dwieście procent. Musisz się uśmiechać, wierzyć ale i wiedzieć, że to co robisz, robisz najlepiej. Nie można się zniechęcać, trzeba iść do przodu i rozwijać się. Uczyć, być na bieżąco, zmieniać, nie bać się.

Marta Bober: Jak udaje Ci się godzić rolę mamy z prowadzeniem własnego biznesu?

Marta Brylińska: Kawiarnia to na razie działalność wakacyjna, czyli jakieś 4-4,5 miesiąca, ale już przez ten czas zauważyłam, że pomoc najbliższych jest nieoceniona. Marzy mi się kawiarnia całoroczna, taka z prawdziwego zdarzenia i wtedy chciałabym, by Zoja poszła do przedszkola.

Marta Bober: Jakich rad udzieliłabyś matkom, którym brakuje odwagi, pewności siebie, a które chciałyby założyć swoją firmę?

Marta Brylińska: To jest to, o czym mówiłam Ci wcześniej. Nie można się bać. Musisz mieć odwagę i pewność, że chcesz to zrobić. Inaczej nie ma sensu. Zginiesz w morzu konkurencji. Wydaje mi się, że jeśli już ktoś chce otworzyć własną firmę, to nie brakuje mu ani odwagi, ani pewności siebie. To nie idzie w parze.

 

Instagram

 

Marta Bober: Na Instagramie masz ponad 10tys. obserwatorów. To wielki sukces! Jak wszyscy wiemy niełatwo wybić się spośród licznej konkurencji. Jak do tego doszłaś i czy się tego spodziewałaś?

Marta Brylińska: Skąd. Każda setka nowych obserwujących to dla mnie wielkie zaskoczenie i jeszcze większa radość. Wiesz, to szalenie miłe, kiedy innym podoba się to, co robisz. Instagram założyłam dwa lata temu, przed moim drugim wyjazdem na Erasmusa do Hiszpanii. Chciałam, żeby znajomi zazdrościli mi kąpieli w oceanie w połowie listopada (śmiech). Na początku zdjęcia pojawiały się sporadycznie, ale od jakiś 8-9 miesięcy moja aktywność wzrosła. Robię dużo zdjęć, staram się, żeby te, które pojawiają się na Instagramie były spójne, w podobnym tonie i stylu. I chyba to właśnie konsekwencja sprawia, że tych obserwujących przybywa. Wiedzą, czego spodziewać się po moim profilu. Gofry, gofry i jeszcze raz morze. (śmiech)

Marta Bober: Na swoim koncie na Instagramie wspomniałaś, że planujesz włączyć się w blogosferę. Myślisz o założeniu swojego bloga?

Marta Brylińska: Póki co to takie nieśmiałe plany i próby. Zostałam zaproszona przez koleżankę do wspólnego  tworzenia bloga, na którym Kasia działa już od jakiegoś czasu. Ale spróbuję, od czegoś muszę przecież zacząć, a fajnie jest móc się uczyć od bardziej doświadczonych. Wiesz, mnie się marzy stylizacja potraw, fotografia kulinarna, robienie zdjęć gofrów do Vouga (śmiech). W tym kierunku chciałabym się rozwijać.

 

 

Marta Bober: Może czas na swojego bloga poświęconego fotografii kulinarnej?  Nie myślisz o tym? Na pewno na takiego pełnego pyszności bloga czekają Twoi obserwatorzy na Instagramie.

Marta Brylińska: Myślę, ostatnio nawet coraz częściej. Skończyłam i obroniłam pracę magisterską, która jeszcze do niedawna zajmowała mi większość wolnego czasu. Teraz ten rozdział mam już za sobą i będę mogła się na tym skupić. Wiem, że prowadzenie bloga wymaga, by poświęcić temu naprawdę dużo czasu, jeśli chcesz, żeby był inny od tych, które już możesz znaleźć w sieci. Teraz tego czasu będę miała więcej, więc trzymaj kciuki, może uda mi się ruszyć z ciekawymi, wartościowymi projektami.

Marta Bober: Opowiedz nam, jak odkryłaś swoją pasję do fotografii?

Marta Brylińska: Jak pewnie każda mama, kiedy urodziła się Zojka, notorycznie, nagminnie i w niebotycznych ilościach zaczęłam pstrykać Jej zdjęcia. Do tego dochodziła aktywność na Instagramie i moje zamiłowanie do gotowania. Byłam w domu, Zoja gdy była mniejsza nie była wymagającym niemowlakiem - teraz to istny tajfun, już nie jest tak kolorowo (śmiech.) Miałam wtedy czas i zaczęłam te zdjęcia robić. Z każdym kolejnym sprawiało mi coraz większą przyjemność układanie, przekładanie, wymyślanie nowych koncepcji na fajne zdjęcie. I tak jakoś to poszło. Zupełnie spontanicznie, niespodziewanie.

Marta Bober: Jakiego sprzętu używasz do robienia zdjęć? Są piękne i od razu przykuwają wzrok.

Marta Brylińska: Dotychczas wszystkie robiłam telefonem komórkowym. Te nowsze modele mają całkiem dobre aparaty, więc czasami ciężko jest się zorientować, czym zostało zrobione zdjęcie. Ale myśląc o założeniu bloga, muszę pomyśleć też (w końcu), o zakupie lustrzanki. Rozglądam się już nawet za czymś konkretnym.

Marta Bober: Oprócz pięknych zdjęć tego, co gotujesz i pieczesz na swoim profilu dodajesz także zdjęcia z podróży. Niedawno byłaś w Rzymie. Wielu rodziców boi się wybrać w podróż z małym dzieckiem. Powiedz nam proszę, jak to jest naprawdę? Jest się czego obawiać?

Marta Brylińska: Każde dziecko jest inne i każdy rodzic na to pytanie musi odpowiedzieć sobie indywidualnie, ale z Naszego doświadczenia, powiem Ci, że – Nie. Przed pierwszym wyjazdem (lecieliśmy wtedy do Barcelony, a Zoja miała 3 miesiące) trafiłam na blog Kasi z Travelicious, która podróżuje z mężem i trochę starszym od Zoi synem. Kaśka w jednym ze wpisów dotyczących podróży z małym dzieckiem napisała, że pozytywne nastawienie i dobra organizacja to klucz do sukcesu. I tak właśnie zrobiliśmy – pozytywnie się nastawiliśmy, paczkę pampersów spakowaliśmy i polecieliśmy. Było genialnie. Zojka zniosła ten wyjazd nadzwyczaj dobrze. Była grzeczna i mniej marudna niż w domu (śmiech). I już wtedy wiedzieliśmy, że na tej wycieczce nie poprzestaniemy. Pół roku później spakowaliśmy walizki i polecieliśmy do Rzymu. Teraz szukamy kolejnych fajnych ofert.

 

 

Marta Bober: Jesteś świeżo upieczonym magistrem polonistyki. Czy to właśnie z nią chcesz związać swoją przyszłość zawodową? A może planujesz połączyć swoją pracę z miłością do gotowania? Która pasja zwycięży?

Marta Brylińska: Nie. Na razie nie. Nie wiem, co przyniesie przyszłość, więc nie mogę Ci powiedzieć, że kiedyś moje drogi nie wskoczą na ten tor, ale dziś chciałabym skupić się na fotografii. Jakiś czas temu odkryłam w tym wielką frajdę i chciałabym się na tym skupić. Na początku muszę zrobić kilka kursów, bo jak na razie jestem amatorką. Ale szukam. Chcę się szkolić i rozwijać.

 

Kilka słów od Marty

 

Moją największą pasją jest aktualnie pstrykanie zdjęć (szybko się nudzę, więc często mi się to zmienia).

Najbardziej motywuje mnie kiedy widzę postępy w tym, co robię.

Praca jest dla mnie odskocznią od bycia mamą.

Za 10 lat chciałabym mieć już taki warsztat, że Vouge pokazywałby u siebie zdjęcia moich gofrów.

Nigdy nie zapominajmy o sobie. O tym, że też mamy swoje i tylko plany i marzenia.

Każda mama powinna pamiętać, że jest przede wszystkim kobietą, o którą musi dbać.

Każdy swój dzień zaczynam od ściągnięcia nogi Zojki z twarzy  - tak, śpimy w jednym łóżku (śmiech)!

 

Profil Marty Brylińskiej na Instagramie

Zdjęcia są własnością Marty Brylińskiej. Portal otrzymał zgodę właścicielki na ich publikowanie.

 

Autor:
Autor: HRownia

HRownia

Hrownia

redakcja@hrownia.pl

Inne wpisy autora:

Powiązane Artykuły

Tych cech rekruterzy poszukują u programisty
2017-07-11
Praca idealna – czy naprawdę istnieje?
2017-04-08
Nie zapomnij o lekarzu przy przeprowadzce za pracą
2017-02-10
Zmiana ścieżki kariery? Wystarczy się odważyć...- czyli fakty i mity rynku ...
2017-01-31

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA!


Wydarzenia Zobacz Więcej

Konferencja pt. ,,Rekrutacja / Rewolucja 2018”

Warszawa, Mamaison Hotel Le Regina

Za 5 dni

2017-11-23

Innowacje w HR Conference&Expo

Warszawa, Hotel Marriott

Za 10 dni

2017-11-28

Za 18 dni

2017-12-06

Za 24 dni

2017-12-12