Marta Bober | 2017-09-20

O doświadczeniach rekrutera rozmawiamy z Leną Kruk-Pielesiak, autorką bloga niemowdomniekadrowa.com.pl

O doświadczeniach rekrutera rozmawiamy z Leną Kruk-Pielesiak, autorką bloga niemowdomniekadrowa.com.pl

Zapraszamy do lektury wrześniowego cHRakteru miesiąca! Naszym gościem jest autorka bloga niemowdomniekadrowa.com.pl, Lena Kruk Pielesiak. Jak powstał blog, dlaczego nie brak na nim popularnych memów i jak podejść do tematu aplikowania na oferty pracy - poznaj wskazówki naszego eksperta!

Marta Bober: Kiedy i jak powstał Twój blog?

Lena Kruk-Pielesiak: Pierwszy zalążek pojawił się wiosną 2016 roku. Nazywał się "Lena szuka pracy". Przechodziłam etap, w którym postanowiłam poszukać czegoś, co mnie naprawdę cieszy w zawodzie i podzielić się moim doświadczeniem. Projekt rozkwitł, kiedy współpracowałam z Rivet Group w ramach doradztwa HR. Jarek Szewczuk dał mi możliwość pisania i podpowiadania biznesowi jak robić HR'y. Mimo, że nie ma mnie już w Rivet, na blogu nadal jest logo firmy, bo to ich specjaliści postawili kadrową na technologiczne nogi.

M.B.: Dlaczego nie chcesz, żeby nazywać Cię kadrową? :) Skąd pomysł na nazwę bloga?

L.K.P: Nazwa jest taka, ponieważ inne były zbyt kontrowersyjne. :) A nie chcę być nazywana kadrową, bo nią nie jestem. Mimo rozwoju biznesu, wielkich firm i małych startupów, nadal kiedy ktoś mnie zapyta co robię, a ja mówię, że zajmuję się HRem to zapada krępująca cisza. Dodaję wtedy, że rekrutuję ludzi, dbam żeby im się dobrze pracowało i słyszę "aaaa kadrówka". No więc nie, nie kadrówka. Specjaliści od Kadr to mózgi od spraw twardych: przepisów, zusów, wynagrodzeń i ulg. Ja jestem człowiekiem od relacji.

M.B.: Jak wyglądała i teraz wygląda Twoja kariera zawodowa? Czemu poświęcasz najwięcej uwagi?

L.K.P: Nie wydaje mi się żebym miała jakąś "karierę". Zaczęłam pracę w HR przez zupełny przypadek - przyjęłam ofertę darmowego stażu w firmie rekrutacyjnej, a nie darmowego stażu w firmie marketingowej. Ale właściwie do czasu pracy w Deloitte po prostu wykonywałam zadania bez ich głębszego rozumienia. Tam nauczyłam się niemal wszystkiego co umiem.

Miałam świetnych nauczycieli i cudowny zespół, który na co dzień dzielił się ze mną wiedzą i trikami zawodowymi. To było super sześć lat. Później odkryłam trochę inną stronę konsultingu, a w tej chwili rekrutuję w zupełnie wyjątkowym banku. Karierze jako takiej w ogóle nie poświęcam uwagi - chcę robić to, co lubię. Moja uwaga skupia się głównie na tym, jak można poprawić relacje między stronami na rynku pracy, bo, powiedzmy sobie szczerze, zawsze jest z nimi problem.

 

 

M.B.:  Jakie tematy na blogu lubisz poruszać najbardziej? Skąd czerpiesz inspiracje?

L.K.P: Najlepsze inspiracje są zawsze z życia! Albo od czytelników. Najlepiej pisze mi się o relacjach i doświadczeniach, o tej najbardziej miękkiej z miękkich stron HR. Bardzo wiele osób nadal sądzi, że rekrutacja, proces oceny czy pożegnanie z pracownikiem to mechaniczne zadania, które można wykonać z check-listą w ręku. A ja w to nie wierzę. Uważam, że nie ma dwóch takich samych procesów rekrutacji. Póki pracujemy z ludźmi, a nie maszynami, nigdy nie wiemy czego można się spodziewać. Schematy nie działają.

M.B.:  Które doświadczenia w codziennej pracy są dla Ciebie najcenniejsze?

L.K.P: Spotkania z kandydatami. To może być śmieszne (kiedyś zapytałam programistę, co najbardziej lubi w swojej pracy. Odpowiedział, że programować :D), ale tak jest. Rozmowy są najfajniejsze, bo po prostu można poznać bardzo różnych ludzi, spojrzeć z innej perspektywy, dowiedzieć się czegoś ciekawego. To fajne. Później oczywiście trzeba pisać notatki, zbierać opinie, uzupełniać bazę i ok, z tym też da się żyć, ale rozmowy są najlepsze.

M.B.:  Na blogu podejmujesz różne tematy, jednak zwróciłam uwagę ten związany z aplikowaniem i wysyłaniem CV na daną ofertę pracy (http://niemowdomniekadrowa.pl/index.php/ksiecia-z-bajki-zatrudnie/). Czasami kandydaci zastanawiają się, czy aplikować, czy lepiej sobie odpuścić. Spełniają część wymagań, ale z niektórymi punktami mają niewiele do czynienia. Jaka jest Twoja rada?

L.K.P: Po pierwsze primo - jeśli masz możliwość (bo znasz kogoś w firmie) dowiedz się kogo naprawdę potrzebują. Doświadczenie mi podpowiada, że najbardziej konkretne są ogłoszenia IT, gdyż po prostu listują, co musisz umieć. W innych przypadkach to często koncert życzeń. Ale, po drugie primo - sprawdź 2-3 punkty umieszczone w oczekiwaniach najwyżej - to zwykle one są kluczowe. I po trzecie primo - poczytaj o zakresie obowiązków na stanowisku. Jeśli uważasz, że naprawdę jesteś w stanie je wypełniać - aplikuj! Możesz też w pliku CV zawrzeć kilka słów na temat swojej motywacji - to wyjaśni rekruterowi, że wiesz co robisz i nie wcisnął ci się guziczek "aplikuj" przez przypadek.

 

M.B.: Jak myślisz, czy doświadczenie wygrywa z umiejętnościami, czy pomimo wszystko pracodawcy wychodzą z założenia, że najważniejsze są kompetencje i chęci, a doświadczenie przyjdzie z czasem, dlatego dają szansę osobom, które są świeże w branży?

L.K.P: Z doświadczenia powinny się rodzić umiejętności - po to zatrudnia się młodych zdolnych żeby zdobywając doświadczenie rozwijali kompetencje. Spotkałam kiedyś w procesie rekrutacji absolwenta archeologii, który jest programistą-samoukiem. Dziś pracuje jako developer .net. Codziennie powstają nowe zawody i codziennie jakieś zawody znikają z rynku. Co z tego, że kandydat jest bardzo doświadczonym marketingowcem, jeśli zatrzymał się na etapie publikacji reklamy w gazecie, a social media, czy user experience to dla niego obco brzmiące zwroty.

Wydaje mi się, że obecnie nie ma ważniejszej kompetencji niż umiejętność uczenia się. Kiedy widzę kandydata, który ma umiejętności, wiedzę i chce się uczyć, to czemu nie dać mu szansy? Tak działają najlepsze firmy. Coraz więcej też mówi się o odwróconym mentoringu, czyli dzieleniu się wiedzą osób o mniejszym doświadczeniu ze “starymi wyjadaczami”, którzy być może stracili trochę kontakt z pędzącą rzeczywistością.

M.B.: Na Twoim blogu można znaleźć dużo zabawnych memów, które muszę przyznać, umilają lekturę treści, są ciekawym przerywnikiem. Dzisiaj społeczeństwo jest przyzwyczajone do tego rodzaju komunikacji. Myślisz, że z czasem ogłoszenia o pracę w formie infografiki czy memów będą standardem?

L.K.P:  Ponieważ pewne rzeczy się nie zmieniają

najlepszym rozwiązaniem jest prosta komunikacja

 

Chociaż można ją też podać nieco bardziej serio

 

I powiedzmy sobie szczerze - na świecie to już się dzieje. Grafiką można bardzo fajnie oddać kulturę organizacji (da się to też zrobić słowem, ale komu by się chciało?).

 

M.B.: Załóżmy, że jestem rekruterem, który już kilka ładnych lat pracuje w branży. Znam zasady panujące w świecie rekrutacji, wiem co z czym się je, ale czuję się wypalona. Brakuje mi nowych pomysłów na wzbudzenie zainteresowania wśród najlepszych kandydatów, a szef wymaga ode mnie kreatywnego podejścia do tematu. Budżet oczywiście mam niewielki. Co mogę zrobić?

L.K.P: Przerwę. Wychodzę z założenia, że trzeba mieć odpowiednią perspektywę. Kiedy jesteśmy w jakiejś organizacji latami, zaczynamy pewne procesy traktować jako oczywiste. Sama byłam w sytuacji, gdzie czułam się w pracy mocno osadzona i wiedziałam, że tylko osoba z zewnątrz będzie w stanie coś zmienić. Poza tym w większości przypadków naprawdę nie trzeba wielkiej kreatywności ani wielkich budżetów (mam nadzieję, że moi przełożeni tego nie czytają!).

Gdybyś była kandydatką, bardziej by ci zależało na fajerwerkach promujących rekrutację do firmy, czy na tym, żeby proces przeszedł szybko, sprawnie, a Ty żebyś się poczuła "zaopiekowana"? Nie dajmy się zwariować.

Dbajmy o doświadczenie kandydatów, postarajmy się żeby wychodzili zadowoleni z procesu bez względu na jego wynik, pilnujmy standardów jakości I tyle. Pewnie nie będzie spływu miliona CV, ale za to te kilka które dostaniemy mają szansę być dobrej jakości.

M.B.: Jak myślisz, czego dzisiaj brakuje branży HR?

L.K.P: Tego czego brakuje i mi - siły przebicia. Nie ma firmy, która by nie mówiła, że ludzie są najważniejsi, ale jak przychodzi co do czego, niewiele osób z biznesu chce się angażować w to, żeby faktycznie pracownicy czuli się ważni. Bo nie ma czasu, bo zarobiony jestem, bo deadline, bo spotkanie z klientem. I żeby była jasność - zgadzam się, że te wszystkie rzeczy są ważne. W końcu jestem tu żeby wykonywać swoją pracę. Ale właśnie fajnie by było, gdyby elementem pracy (nie poza godzinami!) każdego człowieka będącego w firmie powiedzmy dwa lata lub więcej był udział w rekrutacji, rozwoju, programach feedbackowych - po prostu w HR.

Są organizacje, które już to robią i sobie cenią, ale jest ich bardzo niewiele. Brakuje nam umiejętności przekonania biznesu, że stosując HRowe podejście mogą znacznie poprawić nie tylko atmosferę pracy, ale też twarde wyniki. Mogą ograniczyć koszty rekrutacji, szkoleń, zwolnień lekarskich czy zastępstw.

M.B.: Ostatnia prośba - trzy rady dla osób, które od dłuższego czasu bezskutecznie szukają pracy. Jakie koła ratunkowe im rzucisz? :)

L.K.P: Po pierwsze sprawdź czy aplikujesz na właściwe oferty. Bardzo często pojawiają się CV osób, które chcą się wyrwać z obecnej pracy czy środowiska i zmienić wszystko w życiu. I fajnie. Ale jeśli do tej pory byłaś managerem sprzedaży w firmie FMCG, nie możesz liczyć, że zostaniesz zaproszona do procesu na stanowisko managera, ale np. w HR (tak, wiem, całe życie rekrutowałaś, ale uwierz mi, ja całe życie chodzę do banku, ale nie mam pojęcia o bankowości). Widziałam niedawno na linkedin wpis chłopaka, który był senior developerem .net ale stwierdził, że chce się przesiąść na javę, więc zmienił pracę na juniora. Wydawał się całkiem zadowolony.

Po drugie sprawdź dokumenty, które wysyłasz - może jest w nich coś, co powoduje, że rekruter nie dzwoni. Jakaś nieścisłość albo nawet głupia literówka. Czy jest w nim klauzula o pozwoleniu na przetwarzanie danych? A może nie podkreślasz w CV kwestii, które mogłyby być istotne w procesie rekrutacji - wierz mi rekruter się nie domyśli, jeśli nie napiszesz wprost. Widzisz ciekawe ogłoszenie? Czujesz, że pasujesz? Poświęć godzinę na dopracowanie CV pod tę konkretną ofertę. Użyj słów kluczy, które znajdziesz w ogłoszeniu. Wybolduj te kompetencje, których szukają.

Po trzecie daj sobie czas (wiem, to nie łatwe jak ma się kredyt na głowie) na rozmawianie z ludźmi. Poproś o informację zwrotną w firmie, do której bez powodzenia aplikujesz - może trafisz na rekrutera, który poświęci ci chwilę, a co więcej powie prawdę o tym, co w twojej aplikacji nie działa. Rozmawiaj ze znajomymi, którzy mogliby pomóc ci zmienić pracę – może być tak, że znasz kogoś kto zna kogoś kto wie, że znajomy szuka fajnych ludzi do pracy. Odśwież dawne znajomości i nawiązuj nowe np. z osobami z agencji rekrutacyjnych, które mogą mieć dla ciebie ciekawą ofertę, jeśli nie teraz to w przyszłości. Zawsze też możesz pisać do takich ludzi jak ja, którzy pomagają w przejściu przez rekrutację :)

M.B.: Dziękuję za rozmowę! :)

 

 

Kilka słów o naszym cHRakterze Miesiąca

 

Swój dzień rozpoczynam od...

 

W życiu motywują mnie...

 

Mam słabość do...

 

Gdyby nie...

 

Za 10 lat...

 

Pozostałe wywiady z cyklu cHRakter Miesiąca przeczytasz TUTAJ


 

Autor:
Autor: Marta Bober

Marta Bober

HRownia

696436152

marta.bober@hrownia.pl


Redaktor Naczelna
Inne wpisy autora:

Powiązane Artykuły

O networkingu i rekomendacjach rozmawiamy z Grzegorzem Turniakiem
2017-10-17
O możliwości łączenia pracy i pasji, pracy zdalnej i spełnianiu podróżnic ...
2017-08-21
O employer brandingu, contencie w HR i aktywności na LinkedInie rozmawiamy z Ur ...
2017-06-08
O coachingu, zarządzaniu i motywacji rozmawiamy z Maciejem Sasinem
2017-04-11

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA!


Wydarzenia Zobacz Więcej

Konferencja pt. ,,Rekrutacja / Rewolucja 2018”

Warszawa, Mamaison Hotel Le Regina

Za 3 dni

2017-11-23

Innowacje w HR Conference&Expo

Warszawa, Hotel Marriott

Za 8 dni

2017-11-28

Za 16 dni

2017-12-06

Za 22 dni

2017-12-12