HRownia | 2016-08-12

Młodzi lekarze w boju! Czyli walka o lepszą perspektywę pracy w służbie zdrowia.

Młodzi lekarze w boju! Czyli walka o lepszą perspektywę pracy w służbie zdrowia.

Mówi się, że życie ludzkie jest bezcenne. I na pewno tak jest. Jednak punkt widzenia osób związanych ze środowiskiem medycznym nie jest tak kolorowy. Mimo chęci i ambicji młodych i przyszłych lekarzy, ich zarobki można porównać do pensji pracowników, których odpowiedzialność jest znacznie mniejsza. A przecież w przypadku tych pierwszych mowa o odpowiedzialności za zdrowie i życie ludzi.

O opinię na temat możliwości pracy w zawodzie zapytaliśmy zarówno lekarzy rezydentów, jak i obecnych studentów medycyny. Wszyscy jednogłośnie twierdzą, że to, co może polepszyć ich sytuację to głębokie zmiany, których domagają się od bardzo dawna.

Kim jest lekarz rezydent?

Aby móc zostać rezydentem konieczne jest ukończenie 6 lat studiów medycznych oraz rocznego stażu. Kolejnym etapem jest zdobycie specjalizacji. Okres ten nazywa się właśnie rezydenturą, w zależności od programu średnio trwa 5 lat. Młody lekarz na ten czas podpisuje ze szpitalem umowę o pracę. Warto jednak dodać, że liczba miejsc szkoleniowych w placówkach jest ograniczona i często nie pokrywa się z zapotrzebowaniem na konkretnych specjalistów.

Większość ludzi, nie związanych z branżą medyczną, przekonana jest, że zarobki lekarzy są godne pozazdroszczenia. Jeśli jednak mowa o tych z początkowym stażem - nic bardziej mylącego. Płace lekarzy rezydentów określa Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 20 grudnia 2012 r. i wynoszą one obecnie 2200-2570 zł netto. Dodam tylko, że rezydentami są przeważnie 30 - kilku latkowie, mającymi na utrzymaniu rodzinę oraz spłatę kredytów.

Skąd się bierze ta irytacja?

Ministerstwo Zdrowia deklaruje sukcesywną podwyżkę płac, tzn 75 groszy/h rocznie. Dla młodych i przyszłych lekarzy to stanowczo za mało, dlatego nie zamierzają godzić się z proponowanymi warunkami, nazywając to wprost - wyzyskiem.

Oczekiwania są dużo większe, jednak nie bez powodu. Porozumienie Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy postuluje wynagrodzenie w wysokości dwóch średnich krajowych, co zapewniłoby stałą waloryzację płac. Biorąc pod uwagę naszą odpowiedzialność moralną, cywilną jak i prawną, a także koszty wszystkich podręczników, dostępów do serwisów medycznych i przerażająco drogich kursów, wydaje mi się, że kwota ta wcale nie jest tak duża [należy tu wspomnieć chociażby koszt tygodniowego kursu USG - 3000zł] - przyznaje Tomasz Kruczek, student V roku kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Trzeba dodać, że pieniądze dla młodych lekarzy wypłacane są z budżetu państwa.

Ucieczka z kraju?

Większość adeptów medycyny, przyglądając się obecnej sytuacji, rozważa możliwość specjalizowania się za granicą. Bez wątpienia zapewni im to lepsze perspektywy rozwoju i zarobku w przyszłości. Szczerze powiedziawszy to zaczynam się już rozglądać za konkretnym krajem - najprawdopodobniej będzie to któryś z krajów należących do Wielkiej Brytanii lub też któryś z krajów Skandynawskich, o ile zdecyduję się na jakiś szybki kurs, który zostanie on zafundowany przez szpital docelowy - dodaje Tomasz Kruczek.

Niskie zarobki to nie jedyny powód chęci opuszczenia kraju: Nie chodzi o pieniądze, ale o przestrzeganie podstawowych praw pracownika. Tutaj [w Polsce], jeśli nie zgodzisz się na pracowanie ponad normy, to dla szpitala jesteś nieopłacalny nawet, jeśli pensję płaci Ci państwo, nawet jeśli po drugim roku wiele rzeczy robisz samodzielnie - przyznaje Jan Nowak, student Collegium Medicum UMK. Przyczyn można doszukiwać się także na samej górze: Kiedy czytam wypowiedzi Ministra Zdrowia czy innych przedstawicieli władzy, przychodzą myśli o emigracji – nie chodzi tylko o zarobki, ale również o poczucie braku wsparcia, zrozumienia, dobrej woli ze strony rządzących - zwierza się jeden ze studentów kierunku lekarskiego UJ.

Niskie zarobki, praca ponad normy, ignorancja władz - to nadal nie wszystko. Brak również technicznego przygotowania placówek medycznych. Chciałbym robić specjalizację z Angiologii. Plan A zakłada pozostanie w Polsce, plan B to wyjazd do Niemiec na specjalizację. Podstawowy problem to bardzo mała liczba miejsc rezydenckich na angiologię w Polsce - zauważa Mikołaj Maga, student VI roku Wydziału Lekarskiego UJ. Problemem okazują się być także możliwości odbycia rezydentury. Jestem rezydentką 4 rok z medycyny ratunkowej w Oddziale Ratunkowym w Szpitalu Powiatowym. Przez rok, przed rozpoczęciem rezydentury pracowałam na etacie czekając, aż szpital dostanie akredytację umożliwiającą robienie specjalizacji - wyjaśnia Agnieszka Słocka.

Zdaniem Damiana Pateckiego, przewodniczącego Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, ilość miejsc rezydenckich w ciągu ostatnich naborów wzrosła, ale ciągle niewłaściwy jest rozdział etatów szkoleniowych. Blisko 40% miejsc jest niewykorzystanych. Ministerstwo Zdrowia proponuje pracę w dziedzinach, które są finansowym samobójstwem - dodaje.

Moc inicjatyw

Samo narzekanie na zastaną sytuację nie jest wystarczające, o czym młodzi i przyszli medycy wiedzą bardzo dobrze. Ich zaangażowanie odbiło się szerokim echem w całej Polsce. Głos młodych lekarzy chyba nigdy nie był tak słyszalny, a określenie „lekarz rezydent” powoli dociera do świadomości pacjentów - zauważa student, od lat zaangażowany w działania Porozumienia Rezydentów.

Czerwcowy protest pod Ministerstwem Zdrowia w Warszawie, zorganizowany przez Porozumienie Rezdyentów to dopiero początek. 24 września odbędzie się wielka manifestacja wszystkich zawodów medycznych. Postanowiliśmy zaprosić do działania wszystkich pracowników ochrony zdrowia - informuje HRownię Damian Patecki.

Sukcesem okazała się także akcja Adoptuj Posła. Polega ona na umawianiu się na spotkania indywidualne z posłami i senatorami, głównie partii rządzącej. Jako Porozumienie Rezydentów odbyliśmy ponad 200 takich spotkań, dzięki którym mogliśmy przybliżyć politykom nasze problemy - tłumaczy Mikołaj Maga. Złożono 25 interpelacji. Minister Pinkas obiecał, że w tym roku zostanie przeprowadzona kolejna nowelizacja ustawy o zawodzie lekarza, w której zawarte zostaną zmiany wpływające na proces szkolenia oraz podniesienie wynagrodzeń. Wierzymy w to, że MZ dotrzyma słowa - dodaje przewodniczący PR.

W niedługim czasie planowana jest akcja Adoptuj Posła vol.2. Druga edycja ma na celu przypomnienie posłom, z którymi się już widzieliśmy, że problem nadal istnieje oraz dalsze uświadamianie ich o skali problemu toczącego system ochrony zdrowia w Polsce - tłumaczy Mikołaj Maga.

Członkowie PR postanowili także oddziaływać bezpośrednio na samych pacjentów, tak aby mieli świadomość, tego co się dzieje. Zorganizowano akcję drukowania broszur informacyjnych i dystrybuowania ich po szpitalach. Pacjenci są bardzo zainteresowani i wspierają te działania - mówi Damian Patecki.

Praca ponad siły

Sami zainteresowani przyznają wprost - brak jasnych działań w ich kierunku dotknie nie tylko ich, ale i chorych. Niskie płace już dziś odbijają się na pacjentach. Nie wynika to z nieodpowiedzialnego podejścia lekarzy lub bagatelizowania problemu pacjenta, lecz z przemęczenia i poczucia wypalenia - przyznaje Mikołaj Maga. Młody lekarz, żeby utrzymać najbliższych wielokrotnie pracuje na 2 lub nawet na 3 etatach - nie ma czasu na dokształcanie, czy najprostszy odpoczynek - rodzi to frustrację i siłą rzeczy nie pozwala nam na dobre zajęcie się pacjentem - dodaje Tomasz Kruczek.

Podstawowym moim miejscem pracy jest SOR. Tu jestem codziennie w godzinach etatowych 7-14:35, a także na dyżurach dopełniających dobę, od 3-10 dni w miesiącu. Dodatkowo dyżuruję na Pogotowiu Ratunkowym (dyżury w ekipach wyjazdowych są częścią wymagań do specjalizacji). Kolejnym miejscem pracy jest Oddział Hemodynamiki. Nieregularnie pracuję również w POZ, gdyż jest to najlepiej płatna praca - zwierza się Agnieszka Słocka. Podczas dyżuru w SOR po 18 godzinach pracy moja koncentracja i szybkość podejmowania decyzji staje się niewystarczająca. Moje niechlubne rekordy to 56 godzin pracy pod rząd oraz 108 h w tygodniu - dodaje.

A gdzie misja?

Jesteśmy przemęczeni, znużeni ciągłą walką na przekór wszystkim i sfrustrowani tym, że zostaliśmy zmuszeni do pracy ponad siły. Bo bądźmy szczerzy, ile można się karmić misją i wmawianiem sobie, że w końcu będzie lepiej? - sprawę młodych lekarzy podsumowuje Tomasz Kruczek.

Trudno mówić o misji w tym zawodzie, kiedy rzeczywistość pokazuje, że tytuł lekarza jest coraz rzadziej respektowany. Ratowanie zdrowia i życia pacjentów powinno być wartością bezcenną. Przykre jest to, że od 2007 roku, mimo licznych protestów, płace młodych lekarzy nie drgnęły. Warto zaznaczyć, że ustawa, którą chce wprowadzić PiS zakłada zmniejszenie nakładów na Służbę Zdrowia o 0.5 pkt % PKB, a podwyżki przewiduje dopiero na następną kadencję. Sytuacji nie należy lekceważyć, bo groźba emigracji z Polski najlepszych specjalistów medycznych jest coraz bardziej realna.

 

Źródła: http://www.rezydenci.org.pl/

Bardzo dziękujemy wszystkim gościom zaproszonym do udzielenia wypowiedzi, za szczerość i poświęcony czas. To dzięki waszym opiniom artykuł powstał. Mamy nadzieję, że tekst ten pozwoli, w jakimkolwiek stopniu, przyczynić się do poprawy Waszej sytuacji, albo chociażby zwiększyć świadomość osób niezorientowanych.

Autor: Adrianna Nowak

 

 

Autor:
Autor: HRownia

HRownia

Hrownia

redakcja@hrownia.pl

Inne wpisy autora:

Powiązane Artykuły

Będzie coraz mniej absolwentów informatyki
2017-08-21
Tych cech rekruterzy poszukują u programisty
2017-07-11
Praca idealna – czy naprawdę istnieje?
2017-04-08
Nosił wilk razy kilka...
2017-03-31

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA!


Wydarzenia Zobacz Więcej

Konferencja pt. ,,Rekrutacja / Rewolucja 2018”

Warszawa, Mamaison Hotel Le Regina

Za 5 dni

2017-11-23

Innowacje w HR Conference&Expo

Warszawa, Hotel Marriott

Za 10 dni

2017-11-28

Za 18 dni

2017-12-06

Za 24 dni

2017-12-12