Ewelina Stachowiak | 2016-11-23

Prawdziwy GALIMATIAS, czyli kiedy komunikacja w zespole zawodzi. A cel trzeba spełnić.

Prawdziwy GALIMATIAS, czyli kiedy komunikacja w zespole zawodzi. A cel trzeba spełnić.

W jaki sposób grywalizacja wspomaga pracę zespołową? Recenzja gry szkoleniowej “Galimatias”

 

Powiem Wam, jak było. Zostaliśmy zaproszeni do udziału w warsztacie organizowanym przez Akademię Gier. Nasza współpraca zaczęła się całkiem niedawno. Jak to w dzisiejszych czasach bywa, poznaliśmy się online. Dotychczasowa komunikacja również odbywała się online.  Nadszedł ten moment, kiedy chcieliśmy się spotkać.  I zagrać - taki też był główny cel naszego wyjazdu.

Jedną z gier, które mieliśmy okazję poznać podczas warsztatu, była “Galimatias”.  Postanowiłam poświęcić jej więcej uwagi, bo wywarła na mnie największe wrażenie. Było też dużo przemyśleń. Zanim skupię się na szczegółach, pozwólcie, że czymś się z Wami podzielę.  

 

Po jednej stronie Sprzedaż. Po drugiej Marketing.

Chciałoby się powiedzieć: walka odwieczna.

 

W swojej dotychczasowej pracy zawodowej również doświadczyłam wielu sporów w tym temacie. Konsekwencje bywały różne. Ta wewnętrzna “walka” i swego rodzaju rywalizacja nigdy nie przynosiła wyników takich, jakich oczekiwaliśmy. I jakich oczekiwał od nas szef. Zapominaliśmy chyba o tym, co najważniejsze. O celu organizacji, w której pracowaliśmy. I w której chcieliśmy przecież pracować. Był problem z komunikacją. A przez to współpraca nie układa się wcale.

Gra “Galimatias” od razu przypomniała mi tamte momenty.

Wiedziałam, że grać trzeba, ale do jednej bramki.

Gra promuje współpracę zespołową. Tu chyba lepiej powiedzieć: współpracę zespołów. Chodzi o to, żeby współpracować nie tylko w ramach swojej grupy, ale przede wszystkim pomiędzy grupami. Celowo to podkreślam, ponieważ gra pozwoliła mi na stwierdzenie, jak duży może być z tym problem w organizacji. A w dalszej perspektywie: jak znaczne mogą być tego konsekwencje. W grze, jak w życiu, scenariusze bywają różne. I mimo, że gra niemalże od samego początku zachęcała do działania dla dobra wspólnego, nie każda drużyna chciała tak właśnie działać. Być może już samo słowo “gra” niejako zachęcało do rywalizacji - stąd takie, a nie inne postawy w niektórych grupach. Nasza drużyna od samego początku nastawiona była na cel wspólny, a nie tylko swojego zespołu. Wiedzieliśmy, że nie osiągniemy nic, jeśli skupimy się jedynie na swoich działaniach. Tu potrzeba było otwartej i precyzyjnej komunikacji z innymi zespołami. I wzajemnej pomocy. Bez tego nie zrobilibyśmy nic. To tak jak w życiu. Nie napisałabym tej recenzji, gdybym nie miała możliwości uczestniczenia w warsztatach. I nie zostałaby ona opublikowana, gdyby nie moja współpraca z zaprzyjaźnionym portalem. Trzeba zatem odróżnić cel wspólny, globalny, od celu własnego, pojedynczego.  

Tu wystarczy jedynie świadomość.  Tego, że najważniejszy jest cel finalny. Jeżeli uda się pomyślnie zrealizować wszystkie etapy, zostanie on osiągnięty. A wtedy czeka Cię sukces. Każdego i wszystkich.

 

 

A teraz opis rund z mojej perspektywy.

W pierwszej rundzie należało wybrać koordynatora ds. jakości procesu, czyli tak naprawdę lidera zespołu, który jako jedyny miał wgląd do rzeczy, o których my nie mieliśmy pojęcia. Szybko można było więc zaobserwować, jakie role przyjmują poszczególne osoby w zespole.  Pamiętam, że w moim zespole pojawiło się hasło: odpowiedzialność. Znaleźli się liderzy samozwańczy. Tacy, co w życiu codziennym rolę tę przyjmują i czują się w niej dobrze. Byli też i tacy, którzy potrzebowali większej namowy. W mojej grupie padło pytanie: kto chce przewodzić? Na początku trochę odbiło się echem, ale po kilku sekundach wzrok skierował się w kierunku jednej osoby. Nie sprzeciwiała się wcale, a my szybko jej zaufaliśmy. W kolejnych już rundach trzeba było przemieszczać się po sali i rozmawiać z innymi działami opisując puzzle. Mieliśmy też wybrać jedną z dostępnych informacji i przekazać ją swojemu koordynatorowi, który następnie umieszczał fiszkę na tablicy. Na samym końcu każdej z rund następowała wymiana puzzli z innymi działami.

Doskonale pamiętam nasze nastawienie. I hasło przewodnie: komunikacja! Niemalże sprintem ruszyliśmy w kierunku innych zespołów, żeby szybko wymieniać informacje, ale co ważniejsze: żeby współpracować. I nagle przyszło zdziwienie. Okazało się, że niektóre zespoły mają nieco inne myślenie, czy też “politykę” działania. Bo o ile chcą współpracować w ramach swojego zespołu, o tyle ciężej przychodzi im całościowa współpraca. Pojawiło się niezrozumienie i delikatny (na szczęście) zgrzyt. Ale to pozwoliło potem na wysunięcie bardzo trafnych wniosków. I jakże owocną dyskusję!

 

 

Pozostałe grupy zapamiętały nasz zespół jako ten, który był wszędzie, tylko nie przy swoim stoliku. Wiecznie zabiegany, rozgadany i pomoc niosący.  Ale tu musi być pauza. Bo chęć współpracy z naszej strony była ogromna. Skłamałabym jednak, gdybym powiedziała, że nie było momentu kryzysu. Przyszedł i do nas. Pojawiła się też lekka irytacja. To my pomoc nieśliśmy, a ona nie trafiała do nas z powrotem. Nie z taką siłą, jakiej oczekiwaliśmy. Inne zespoły miały już większość swoich puzzli, a my jedynie “strzępki” informacji. I tak, jak na samym początku przyświecał nam cel wspólny, koniec gry przyniósł lekkie zagubienie. Na szczęście tylko na chwilę. Szybko wróciło pierwotne nastawienie. I szybko okazało się też, że tak miało być.

I tu znów: w grze, jak w życiu. Przyszły chwile zwątpienia, ale te sytuacje miały nam coś uzmysłowić: dobra współpraca to klucz do sukcesu.

 

 

Gra “Galimatias” to swego rodzaju próba. Niemalże od razu wyłania się Twój sposób działania. Widzisz, w jakim stopniu poszczególne osoby nastawione są na współpracę, a w jakim na rywalizację. Szybko jesteś w stanie ocenić efektywność ich komunikacji.  I nawet jeśli na samym początku nie chcesz współpracować z innymi zespołami, kierując się dobrem swojego zespołu, nagle dostrzegasz, że nie o to w tym chodzi.

Swoje dobro osiągniesz tylko wtedy, jeśli zadbasz o dobro innych. Swój sukces osiągniesz tylko wtedy, jeśli inni sukces osiągną. I co ważne: trochę w tym ich sukcesie musisz też uczestniczyć.

Jeśli oni wykonają to, co do nich należy, przyjdzie kolej na to, abyś Ty się wykazał. Musisz z nimi współpracować, a oni muszą współpracować z Tobą. Inaczej się nie da. Gra uczy więc pracy zespołowej, efektywnej komunikacji, wyznaczania i osiągania celów całej organizacji, a także rozpoznawania potrzeb drugiej strony. To niezwykle ważne, bo na co dzień pracujemy przecież z ludźmi i dla ludzi. Wszystko niby proste i zrozumiałe, a jednak często o tym zapominamy.

Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zachęcić Was do zakupu gry.

Bogatsza o kolejne doświadczenia, polecam całkiem szczerze.

 

Więcej informacji na temat gry znajdziesz tutaj: GALIMATIAS

 

*Artykuł sponsorowany

 

Autor:
Autor: Ewelina Stachowiak

Ewelina Stachowiak

HR Tools

696436460

ewelina.stachowiak@hrtools.pl


Zajmuje się testowaniem i wdrażaniem najnowszych narzędzi HR pojawiających się w branży. Tworzy recenzje, które pozwalają w lepszym stopniu poznać dane narzędzie i podjąć decyzję o wyborze odpowiedniego. Na co dzień opiekuje się sklepem internetowym HRTools.pl
Inne wpisy autora:

Powiązane Artykuły

Zestawienie blogów HR - czyli HRownia poleca
2017-08-09
Jak budować pozytywny wizerunek firmy w sieci?
2017-06-02
Rynek pracy nie chce humanistów? Są branże, które temu zaprzeczają
2017-05-22
Odkrywanie siebie na nowo. Rzecz o mindfulness
2017-04-13

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA!


Wydarzenia Zobacz Więcej

Konferencja pt. ,,Rekrutacja / Rewolucja 2018”

Warszawa, Mamaison Hotel Le Regina

Za 3 dni

2017-11-23

Innowacje w HR Conference&Expo

Warszawa, Hotel Marriott

Za 8 dni

2017-11-28

Za 16 dni

2017-12-06

Za 22 dni

2017-12-12